Prosty układ, K. A. Figaro. Wydawnictwo Lipstick books.

Prosty układ, K. A. Figaro. Wydawnictwo Lipstick books.

Jednak, kiedy zobaczyłam, jak tracę to, kim jestem – przystanęłam, otrzepałam okruchy zdeptanej miłości, a później ruszyłam naprzód, paląc za sobą mosty. 




Prosty układ to literacki debiut K. A. Figaro, który ukazał się na rynku dzięki grupie wydawniczej Foksal. Początkowo opowieść o losach Łucji i Dymitra publikowana była w serwisie wattpad. Miejscu, gdzie początkujący autorzy publikują swoje opowiadania. W ostatnim czasie wydawnictwa częściej decydują się na wydanie opowiadań z tej platformy, spełniając tak marzenie każdego początkującego “pisarza”. Prawdą jest, że nie każdy umie pisać, szczególnie gdy poraz pierwszy zabiera się za stworzenie powieści. Z doświadczenia wiem, że początki bywają naprawdę trudne, wydanie debiutu to też ciężka przeprawa, bo jeśli nawet się uda – jak w przypadku autorki – później przychodzi moment, gdzie trzeba zmierzyć się ze zdaniem czytelników. W przypadku Prostego układu opinie są skrajne. Jednym czytelniczkom się podoba, innym nie. Tak jak cała masa innych książek. Ale czy naprawdę Prosty układ nie zasługuje na dobre słowo? 
Zasługuje. 

Debiut literacki K. A. Figaro jest pozycją z gatunku romans z elementami erotyki. Być może i fabuła jest sztampowa, ale w obecnej sytuacji rynkowej, jest jedną z najbardziej poczytnych. Wszyscy pamiętamy fenomen Greya, po którym posypały się książki na jego wzór. Więc nic dziwnego, że autorki postanowiły spróbować swoich sił i płynąć z panującymi trendami. 

K. A. Figaro napisała powieść, która budzi w czytelniku skrajne emocje. Łucja, główna bohaterka po przejściach miłosnych, spotkała na swojej drodze nieco obsesyjnego Dymitra. Kobieta ma pazur, nie pozwala sobie w kaszę dmuchać i trzyma kolesia na dystans, jednak z czasem odkrywa, że mimo iż rozum podpowiada jej zupełnie, co innego, serce wraz z ciałem zaprzeczają racjonalnemu postępowaniu. W dodatku Dymitr jest zdeterminowany, by przekonać Łucję do siebie i wejść z nią w układ bez zobowiązań. 

Jako że jest to debiut autorki, można przymknąć oko na niedociągnięcia, ponieważ w książce znajdziecie słabe, ale też dobre momenty, które wywarły na mnie wrażenie i czytałam z ciekawością. Fabuła jest dynamiczna, cały czas coś się dzieje, bywają spokojne momenty, ale po nich następuje zwrot akcji. Trzyma w napięciu, szokuje, rozpala i co najważniejsze, nie jest słodka. Raczej powiedziałabym, że gorzka, ponieważ od samego początku znajomość Łucji z Dymitrem jest jak dynamit. Nigdy nie wiadomo, które z nich wybuchnie. Niekiedy zachowanie bohaterów wydać może się Wam irracjonalne, ale w życiu nie ma osób idealnych, każdy ma za sobą jakąś przeszłość, która ukształtowała charaktery i tok myślenia. A kiedy już serce przejmuje kontrolę, człowiek może stracić głowę, mieć klapki na oczach i nie dostrzegać rzeczy, które dla osób trzecich są oczywiste. 

Dla mnie Prosty układ nie jest pozycją złą, owszem pióro autorki wymaga szlifowania, ale jest to rzecz, którą można ćwiczyć. Trzeba pamiętać, że nie od razu człowiek staje się mistrzem w swoich fachu. Potrzeba lat nauki i ćwiczeń. A jako czytelnik wyciągnąć z książki możliwie jak najwięcej, niekoniecznie te złe aspekty, ale także te dobre, ukazujące życiem takim, jakim jest. 

Szczerze gratuluję K. A. Figaro spełnienia marzenia. Wierzę, że każda kolejna powieść spod jej pióra, będzie lepsza od poprzedniczki. 


Za możliwość przeczytania książki  dziękuję autorce oraz wydawnictwu 


Samanta Louis, pisarka powieści romans, erotyk i Young Adult. 

Przedpremierowa recenzja ambasadorska "Drwal" K.N. Haner. Wydawnictwo editio red.

Przedpremierowa recenzja ambasadorska "Drwal" K.N. Haner. Wydawnictwo editio red.

[..] w chwili, gdy wszystko inne zawodzi, zostaje nam wiara w to, że kiedyś nadejdą lepsze dni. Że na naszej drodze stanie nagle odpowiednia osoba. I odmieni nasze życie. Wpuści promienie słońca do serca wypełnionego ciemnocią. Pokocha nas z wszystkimi naszymi wadami. I będzie chciała przy nas zostać. Mimo wszystko.




Jason Parker, zdradzony i zraniony odciął się od świata i ludzi, zaszywając się w lesie, pośród natury i psów pięknej rasy. Żyjąc w odosobnieniu, rzadko kiedy rozmawiał z ludźmi. Zły na byłą dziewczynę oraz przyjaciela zamknął się w sobie i całkowicie odizolowal od społeczeństwa. Bytował w swojej samotni w towarzystwie ósemki husky, na życie zarabiał rzeźbieniem w drewnie.

Samantha Crow, była stażystką dziennikarstwa z wielkimi marzeniami. Zadbaną kobietą ubierającą się w markowe ciuchy. Mieszkała w wielkim mieście, w zupełnie innym świecie niż Jason przez ostatnie kilka lat. Słodka, naiwna i łatwa w manipulacji, lecz także skrzywdzona kobieta, która potrzebowała swojego “Drwala” by uwolnił ją od utrapienia.

Jason i Samantha poznali się, gdy ona przyjechała do jego samotni w celu przeprowadzenia z nim wywiadu. Kiedy zjawiła się na terenie zamieszkałym przez niego, doszła do wniosku, że trafiła na totalnie zadupie, a psy Jasona chciały ją pożreć, ponadto wpadła w błoto i zniszczyła się jej marynarka.
Początkowo Jason był do niej sceptycznie nastawiony. Zachował się trochę jak dupek, za wszelką cenę nie chciał udzielić odpowiedzi na żadne pytania, lecz Samantha miała w oczach coś, przez Jason zgodził się na udzielenie odpowiedzi wyłącznie na pięć pytań i… Przyniósł jej szklankę wody.  Jednak rzekomy wywiad nie potrwał długo, Samantha chwilę później opuściła samotnie Jasona i już nigdy miała do niej nie wracać.

Co takiego się wydarzyło, że dwoje ludzi, z różnych światów spotkało się ponownie i z każdym dniem poczęli się w sobie zakochiwać, jednocześnie pokonując wyboistą drogą? Tego musicie już dowiedzieć się sami.

W romansach przeważnie spotykamy narrację z perspektywy głównej bohaterki, bądź mieszaną. W Drwalu narracja przez całą powieść została poprowadzona z perspektywy Jasona, męskiego bohatera, co jest dobrym zabiegiem, a także przyjemnym. Dzięki właśnie takiej narracji możemy dogłębnie poznać Jasona, nie tylko jego myśli, uczucia i odczucia, a także jego serce, które niegdyś zranione, acz wciąż silne i ciepłe. W Drwalu to właśnie Jason jest postacią, która ratuje przed demonami żeńską postać. Jest to miła odmiana, ponieważ faceci w książkach przeważnie przedstawiani są jako dupki, a dziewczyny, bądź kobiety są tymi, które ratują ich na różne sposoby. Tutaj nasz Jason nie jest dupkiem, wręcz przeciwnie, jest po prostu zranionym mężczyzną, który postanowił odizolować się od świata, by w samotności leczyć swą złamaną duszę.
Jeśli chodzi o Samanthe, za dużo zdradzić nie mogę, ponieważ w Drwalu ona jest osobą, która musi zmierzyć się z trudnym przeciwnikiem. Autorka poprzez postać Samanthy porusza ważny temat, o którym kobiety nie chcą, bądź boją się mówić osobom postronnym.

Drwal, to powieść lekka, choć z drugiej strony na poruszany w niej temat, nie do końca, sądzę, iż w dużej mierze zależy to od czytelnika i tego w jaki sposób on odbierze tę lekturę. Ja w każdym razie dostrzegam w historii Jasona i Sam to drugie, ale jakże ważne, dno. To także opowieść o dwóch zagubionych duszach, które nie zdają sobie sprawy, że pragną tego samego. O relacji rodzinnej, pragnieniu za wszelką cenę osiągnięcia spełnienia w karierze i przeznaczeniu. Właśnie tak. Każdy z nas ma swój los zapisany gdzieś w gwiazdach i nieważne, gdzie znajdziemy się w danej chwili, na jakim etapie życia, u czyjego boku. Przeznaczenie dopadnie nas wtedy, kiedy uzna, że już czas.

Miłość, która zrodziła się wśród drzew.  Lasu. Deszczu. I miłość, która zrodziła się z natury.




Za możliwość przeczytania książki, dziękuję autorce oraz wydawnictwu 




Samanta Louis, pisarka powieści romans, erotyk i Young Adult. 



Przedpremierowa recenzja – Niepokorna królowa, Meghan March. Wydawnictwo editio red. Kolejna część serii Mount.

Przedpremierowa recenzja – Niepokorna królowa, Meghan March. Wydawnictwo editio red. Kolejna część serii Mount.

Ten człowiek przewrócił moje życie do góry nogami, jeszcze zanim w ogóle dowiedziałam się o jego istnieniu.


Keira Kilgore ma ognisty temperament i cudowne ciało. Ta silna, odważna kobieta nade wszystko ceni niezależność - choć stanowi własność tyrana. Nie ma prawa decydowania o swoim losie, mimo że podejmuje decyzje biznesowe jako właścicielka i szefowa rodzinnej destylarni. Jeszcze całkiem niedawno wierzyła, że jest wdową, jednak okazało się, że jej uznany za zmarłego mąż żyje. I jest równie podły jak dawniej!
Lachlan Mount stanowi prawo i ustala zasady w Nowym Orleanie. Nikt nawet nie próbuje kwestionować jego żądań. Gdy sięgnął po Keirę, oczywiste było, że odtąd jest jego zabawką. Dziewczyna stała się własnością najbardziej bezwzględnego i bezlitosnego tyrana, jaki kiedykolwiek kontrolował Nowy Orlean. I chociaż Mount wyzwala w niej najgorsze instynkty, a rozum każe jej go nienawidzić, ciało pożąda tego okrutnego mężczyzny każdym nerwem. Keira pragnie więc tylko ocalić duszę i serce.
W drugim tomie tej niezwykłej trylogii wydarzenia nabierają szalonego tempa. Odwaga i duma Keiry ścierają się z bezwzględnym żądaniem Mounta, by była mu absolutnie posłuszna. Każde ich spotkanie to zderzenie namiętności i odwagi, pożądania i podziwu. Mężczyzna wie, że choć rządzi miastem żelazną pięścią, nie podporządkuje sobie rudowłosej ślicznotki do końca. Zdaje sobie również sprawę, że nie może jej stracić. Jest dla niego cenniejsza od władzy i pieniędzy. Tymczasem sprawy zmierzają ku katastrofie. Nadchodzą chwile grozy...
Meghan March pochodzi z Michigan. Uwielbia czytać, strzelać na strzelnicy i bawić się ze swoimi szalonymi psami. W przeszłości zajmowała się handlem częściami samochodowymi i bielizną, wytwarzaniem biżuterii oraz prawem korporacyjnym. Obecnie ma o wiele ciekawszą pracę: pisanie emocjonujących książek docenianych przez rzesze czytelników.

On łamie wszystkie twoje zasady. Jego możesz złamać ty!


Przedpremierowa recenzja Niepokorna królowa 


Król bez skrupułów, czyli pierwsza część trylogii Mount, zakończył się dość niespodziewanie, pozostawiając u czytelnika wielki niedosyt. Spodziewałam się, iż Niepokorna królowa, druga część serii rozpocznie się kontynuacją urwanej sceny, niestety początek Niepokornej królowej jest z perspektywy Mounta i to trzydzieści lat wcześniej. Poznajemy jego losy, gdy był nastolatkiem, a dokładnie jedno wydarzenie, które spowodowało, że stał się tym, kim się stał. Moim zdaniem niewiele wnosi to do serii, ponieważ ileż to książek zawiera bohatera z kiepskim dzieciństwem, który ma wypaczony charakter, a definicja miłości w ogóle nie jest mu znana? A co za tym idzie? Schemat. Przeszłość Mounta jest dość przewidywalna i sądzę, że i bez tego wyjaśnienia czytelnik by się obszedł. Niepokorna królowa zawiera w sobie więcej perspektywy męskiej w porównaniu do pierwszej części, przez co nie jest już tak owiana tajemnicami, a napięcie spada.

Jak to w trylogiach bywa, kolejna część nie jest już tak dobra, jak jej poprzedniczka. Wątek z mężem Keiry został sprytnie wyjaśniony i bardzo szybko zamknięty, bez adrenaliny, bez napięcia i większej uwagi. Więc jeśli oczekujecie, że będzie się działo, muszę Was rozczarować – nie będzie. Nasz boski Mount – król Nowego Orleanu – powoli staje się cipą. Sprawy wymykają mu się spod kontroli, ktoś wykorzystuje jego roztargnienie i zaczyna się buntować. Keira odkrywa, że poczyna postrzegać Mounta inaczej niż wcześniej i to jej się nie podoba, czyli klasyczny sztampowy klimat. Robi się po prostu słodko. W mojej ocenie autorka nie poradziła sobie z utrzymaniem poziomu oraz klimatu, który reprezentuje pierwsza część “Król bez skrupułów”. Koniec oczywiście musi być spektakularny, więc ponownie kończy się wielkim bum, aczkolwiek wyczułam, że autorka nie bardzo miała pomysł na zakończenie tejże części. Bo oczywiście wiemy, że nieważne, co tam się stanie, obaj główni bohaterowie muszą pozostać przy życiu, bo dalsze części nie miałyby sensu.

Wcześniej na instagramie pisałam z pewną czytelniczką, która przeczytała w oryginale tę serię. Twierdziła, że kolejne części są zupełnie inne i nie kontynuują ściśle tego, co poprzedniczki. Nie chciało mi się wierzyć, myślałam, że może jej akurat coś się nie podobało, bo wiadomo, że gusta są różne, lecz… Przekonałam się, że coś w tym jest.

Niemniej jednak polecam przeczytać kontynuację, ponieważ – jak wyżej – o gustach się nie dyskutuje i być może, bądź na pewno, Niepokorna królowa okaże się świetna. Ja, mimo iż nie jestem zachwycona tą częścią, przeczytam ostatni tom, bo ciekawi mnie, czy bohaterowie w końcu wyznają sobie miłość ;).


Za możliwość przeczytania książki, dziękuję wydawnictwu 

Samanta Louis, pisarka powieści romans, erotyk i Young Adult. 


Dzisiaj należy do do mnie, Agnieszka Dydycz. Wydawnictwo Muza.

Dzisiaj należy do do mnie, Agnieszka Dydycz. Wydawnictwo Muza.



Na świecie żyje blisko 8 miliardów ludzi. Dzieli ich wiele: pochodzenie, status materialny i życiowe wybory, lecz łączy jedno – pragnienie szczęścia. Jedni, aby poczuć się spełnieni, potrzebują satysfakcjonującej pracy, drugim największą życiową radość sprawia realizacja pasji, a jeszcze innym szczęście daje szczera, bezinteresowna i trwająca aż po grób miłość. Ale czy prawdziwa miłość w ogóle istnieje? Czy warto poświęcać czas na jej poszukiwanie? Odpowiedzi na te pytania przynosi najnowsza książka Agnieszki Dydycz. „Dzisiaj należy do mnie”, ponadczasowa opowieść o sile i determinacji w poszukiwaniu własnej drogi do szczęścia. 

Kama długo i w różnych zakątkach świata szukała swojego miejsca na ziemi. Znalezienie go okazało się sztuką trudniejszą, niż mogła się spodziewać. Nie poddając się i nie tracąc wiary w siebie, z otwartymi ramionami witała każde, nawet najboleśniejsze, życiowe doświadczenie i choć uczyła się na własnych błędach, ciągle zdarzały jej się nowe. Gdy wreszcie zdołała stworzyć udany związek z ukochanym mężczyzną, przewrotny los zakpił z ich szczęścia.

Kama postawiona w tak trudnej życiowej sytuacji będzie musiała zmierzyć się z licznymi przeciwnościami. Nieocenione okażą się fascynujące obrazy i wspomnienia, które niespodziewanie zaczynają do niej powracać. Pojawiające się w snach, a czasem również na jawie, tajemnicze postaci opowiadają jej swoje historie, które nie tylko przynoszą pocieszenie i ukojenie, ale także inspirują i dają nadzieję. Bo życie Kamy to opowieść o poszukiwaniu samego siebie, przesłanie, aby zawsze żyć swoim własnym życiem, nauczyć się nim cieszyć i wykorzystywać to, co niesie los. Choć nie zawsze tego właśnie się spodziewamy...

„Dzisiaj należy do mnie” to ciepła i napisana z ogromną dozą optymizmu opowieść o prawdziwych miłościach, przyjaźniach, sile i odwadze, która jest w każdym z nas, oraz o ponadczasowej determinacji w poszukiwaniu własnej drogi do szczęścia. Dla każdego innej, w innym miejscu na ziemi. Główna bohaterka z humorem i dystansem myślami wraca do przeszłości. Wiele z jej wspomnień dotyczy ludzi, których kiedyś poznała, pokochała, a nawet straciła. Jedni przemknęli przez jej życie niemal niezauważeni, drudzy pojawili się znienacka i równie niespodziewanie zniknęli, a jeszcze inni zadomowili się w nim na dobre. Kama korzysta więc z ich doświadczeń, ale też uczy się na własnych błędach. Ta słodko-gorzka historia, pełna barwnych postaci, zaskakujących wydarzeń, odważnych decyzji oraz wyborów, jest niepowtarzalną lekcją życia. Skłania do przemyśleń, inspiruje, bawi i wzrusza, a potem zostaje z nami na długo. Bo to, co wydaje się końcem, jest zarazem początkiem…

Recenzja Dzisiaj należy do mnie 


Dzisiaj należy do mnie to powieść inna niż wszystkie. Razem z Kamą wyruszycie w różne zakątki świata, poznacie wielu ludzi, zwyczajów, a nawet cofniecie się do innego wieku. 

Dzisiaj należy do mnie jest pozycją, która opowiada o życiu, miłości, perturbacjach, nadziei, wybaczaniu i wierze w lepsze jutro. O utracie bliskich osób, wzajemnym zrozumieniu i bezinteresownej pomocy. Tą książkę napisało życie, jest tak realna, rzeczywista, że nie sposób się od niej oderwać.

Autorka miała nietuzinkowy pomysł na opisanie losów głównej bohaterki. Od samego początku miałam mocne wrażenie, że historia życia Kamy jest historią autorki, dzięki czemu jeszcze bardziej czytałam z zaciekawieniem i głowiłam się niemal do końca, czy to opowieść o autorce czy jednak czysta fikcja literacka. Nie zdradzę Wam odpowiedzi na to pytanie, ale mogę zapewnić, iż Dzisiaj należy do mnie jest emocjonalną lekturą. Wzruszyłam się niejednokrotnie, robiło mi się smutno, a nawet żal było mi bohaterów. Uśmiałam się też, a to dlatego, że autorka zawarła w dialogach i monologu głównej bohaterki Kamy humor. Bardzo polubiłam postać Kamy, która jest zwykłą i niezwykłą kobietą oraz jej bliskich, płakałam razem z nią ze smutku i ze szczęścia, podróżowałam i odkrywałam różne zakątki świata i chłonęłam mądrość, zawartą między wersami. 

Dzisiaj należy do mnie jest przyjemną lekturą, którą polecam Wam od serca. 


Za możliwość przeczytania książki, dziękuję wydawnictwu 

Samanta Louis, pisarka powieści romans, erotyk i Young Adult.
Helen Hoang "Więcej niż pocałunek" fenomenalny debiut od Wydawnictwo Muza.

Helen Hoang "Więcej niż pocałunek" fenomenalny debiut od Wydawnictwo Muza.

Jakiś czas temu otrzymałam od wydawnictwa Muza trzy pierwsze rozdziały książki, która zdobyła nagrodę Goodreads Choice Winner 2018 jako najlepsza książka roku 2018. Mowa o “Więcej niż pocałunek” Helen Hoang, powieści napisanej z pasją, ale w głównej mierze zainspirowaną doświadczeniami autorki, która podczas zbierania informacji do tejże powieści, uświadomiła sobie, że ma wiele cech charakteryzujących zespół Aspergera. Postanowiła doprowadzić sprawę do końca i została zdiagnozowana dopiero w wieku 34 lat. Dlaczego tak późno? Odpowiedź znajdziecie w liście od autorki na końcu książki.


Autyzm – słowo, które wywołuje niesmak i ciarki na skórze, choć w rzeczywistości nie jest to choroba, tak odrażająca, jak stereotypowo zakładamy i właśnie powieść Helen Hoang odkrywa przed nami życie z zespołem Aspergera, pozwalając dogłębniej zrozumieć tę niedogodność.

Trzy pierwsze rozdziały pozwoliły mi poznać Stelle oraz jej rodziców. Mama bohaterki usilnie namawia ją, aby Stella w końcu umówiła się na randkę z mężczyzną i dała jej wreszcie wnuki. Stella nie ma doświadczenia w seksie i kojarzy jej się on, jak coś odrażającego, mimo to bierze sobie do serca słowa kolegi z pracy i postanawia “trenować”, żeby zacząć czerpać przyjemność ze współżycia. Tak poznaje Michaela, żigolaka znalezionego w sieci.

Pióro autorki jest niezwykle lekkie, 50 stron przeczytałam migiem oczarowana innością tejże powieści. Po trzech rozdziałach na temat fabuły, nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Lecz z pewnością one wystarczyły, bym chciała więcej. A także bohaterowie Stella i Michael zdobyli moją sympatię. Śmiem twierdzić, że powieść nie bez powodu otrzymała nagrodę Goodreads Choice Winner oraz zdobyła liczne wyróżnienia. To widać już po tych trzech rozdziałach. Mam ogromny niedosyt i z czystym sumieniem polecam Wam przeczytanie powieści “Więcej niż pocałunek”, ponieważ to lektura z wielkim powiewem świeżości, jakiego brakuje na polskich rynku wydawniczym.


Za możliwość przeczytania 3 rozdziałów książki dziękuję wydawnictwu

Samanta Louis, pisarka powieści romans, erotyk i Young Adult  

Zapowiedź książki "Dzisiaj należy do mnie"  autorstwa Agnieszka Dydycz. Wydawnictwo Muza.

Zapowiedź książki "Dzisiaj należy do mnie" autorstwa Agnieszka Dydycz. Wydawnictwo Muza.


Na świecie żyje blisko 8 miliardów ludzi. Dzieli ich wiele: pochodzenie, status materialny i życiowe wybory, lecz łączy jedno – pragnienie szczęścia. Jedni, aby poczuć się spełnieni, potrzebują satysfakcjonującej pracy, drugim największą życiową radość sprawia realizacja pasji, a jeszcze innym szczęście daje szczera, bezinteresowna i trwająca aż po grób miłość. Ale czy prawdziwa miłość w ogóle istnieje? Czy warto poświęcać czas na jej poszukiwanie? Odpowiedzi na te pytania przynosi najnowsza książka Agnieszki Dydycz. „Dzisiaj należy do mnie”, ponadczasowa opowieść o sile i determinacji w poszukiwaniu własnej drogi do szczęścia, w księgarniach już 17 kwietnia.

Kama długo i w różnych zakątkach świata szukała swojego miejsca na ziemi. Znalezienie go okazało się sztuką trudniejszą, niż mogła się spodziewać. Nie poddając się i nie tracąc wiary w siebie, z otwartymi ramionami witała każde, nawet najboleśniejsze, życiowe doświadczenie i choć uczyła się na własnych błędach, ciągle zdarzały jej się nowe. Gdy wreszcie zdołała stworzyć udany związek z ukochanym mężczyzną, przewrotny los zakpił z ich szczęścia.

Kama postawiona w tak trudnej życiowej sytuacji będzie musiała zmierzyć się z licznymi przeciwnościami. Nieocenione okażą się fascynujące obrazy i wspomnienia, które niespodziewanie zaczynają do niej powracać. Pojawiające się w snach, a czasem również na jawie, tajemnicze postaci opowiadają jej swoje historie, które nie tylko przynoszą pocieszenie i ukojenie, ale także inspirują i dają nadzieję. Bo życie Kamy to opowieść o poszukiwaniu samego siebie, przesłanie, aby zawsze żyć swoim własnym życiem, nauczyć się nim cieszyć i wykorzystywać to, co niesie los. Choć nie zawsze tego właśnie się spodziewamy...


Noc była wyjątkowo mroźna, ja byłam zmęczona i śpiąca, lecz ciągle jeszcze liczyłam na to, że romantyczny pobyt w górach wynagrodzi mi wszystkie trudy podróży. Gdy wreszcie dojechaliśmy na miejsce, była trzecia nad ranem. (...) Marzyłam jedynie o ciepłej kąpieli i łóżku. Takim wyłącznie do spania, z miękką poduszką i cieplutką kołderką. Okazało się jednak, że schronisko już spało i było zamknięte na cztery spusty. Nikt nie słyszał naszego walenia w drzwi, a telefony komórkowe nie miały zasięgu. Muszę przyznać, że Tomasz stanął wtedy na wysokości
zadania, a konkretnie pod ścianą z największą ilością okien i po prostu zaczął wrzeszczeć. Przeraźliwie i głośno.
– Andrzej Melon! Andrzej Melon!
Tak ponoć nazywał się kierownik schroniska, z którym mój chłopak ustalał szczegóły naszego sylwestrowego pobytu. Minuty mijały, Tomasz się darł, ja próbowałam nie zamarznąć, siedząc w samochodzie. Po jakichś dwudziestu minutach krzyków, walenia w drzwi i rzucania coraz większymi kamykami w okna, w jednym z nich zapaliło się wreszcie światło. Andrzej Melon się obudził. I nie tylko on, ale o tej porze nocy i przy mocno ujemnej temperaturze otoczenia po prostu nam to zwisało. Moglibyśmy obudzić pół miasta Zakopane, byle tylko zostać wpuszczonym do środka, do ciepłego budynku.
Niestety, nie czekał tam na nas żaden pokój, a kolejne rozczarowanie. Wszystko było zajęte, natomiast Andrzej Melon nie kojarzył ani Tomasza, ani żadnej rezerwacji. W ogóle słabo kojarzył i wyglądał na mocno wczorajszego… Chciało mi się wyć z zimna i ze zmęczenia, a przede wszystkim z bezsilności. Musiałam wyglądać bardzo biednie, gdyż kierownik Melon wreszcie się nad nami zlitował.
– No, dobra, jest jeden pokój, ale nie do końca sprawny – wyznał.
– Co to znaczy „nie do końca sprawny”? – przejęłam inicjatywę.
– No… mieliśmy małą awarię hydrauliczną i jest trochę jakby… nie do końca suchy. To znaczy mokry – wyjaśnił, niczego nie wyjaśniając.
– Ale łóżko jest suche? – dopytywałam zdesperowana.
– Łóżko akurat tak – zdecydowanie potwierdził Melon.
– Chodźcie, pokażę wam.
Byliśmy tak skonani, że gotowi spać nawet na korytarzu. Byle w cieple, przy kaloryferze.
Kierownik Melon nie kłamał. Łóżko było suche, ale już dywan, a raczej wykładzina podłogowa chlupała nam pod nogami. I śmierdziała jak skunks. Wyboru wielkiego nie było, więc zostaliśmy. W ubraniach padliśmy na suche łóżko i spaliśmy tak do rana.
– fragment książki
Agnieszka Dydycz – pisarka z wyboru, finansistka z wykształcenia i prawie magister inżynier budownictwa.


Od siebie napiszę, że jestem na początku książki i mogę już teraz zapewnić Was, że powieść jest inna niż wszystkie. Dlaczego? Wyjaśnię Wam to niebawem. 

Samanta Louis, pisarka romansów, erotyków i Young Adult. 

Kristen Roupenian "Kociarz" odczytany dwa miliony razy na stronie "New Yorkera". Firalowy fenomen literacki! Wydawnictwo Muza.

Kristen Roupenian "Kociarz" odczytany dwa miliony razy na stronie "New Yorkera". Firalowy fenomen literacki! Wydawnictwo Muza.






Kilka dni temu otrzymałam od wydawnictwa Muza część opowiadania “Kociarz” autorstwa Kristen Roupenian. Kiedy otrzymałam propozycję zrezencowania opowiadania, które stało się największym amerykańskim wydarzeniem literackim roku, czułam się zaintrygowana. Zastanawiałam się, czym jest “Kociarz”, że został przeczytany na stronach “New Yorkera” aż dwa miliony razy, stając się firalowym fenomenem literackim w historii.

Czym zachwyciły się miliony kobiet?

Margaret to dwudziestoletnia studentka, pracująca w kinie, do którego lubił przychodzić 34 letni Robert. Ich znajomość rozpoczęła się od sprzedaży paczki żelków i obrazy Roberta. Lecz tydzień później Robert przyszedł znowu i kupił kolejną paczkę żelków. Wymienili się numerami telefonów i zaczęli wymieniać ze sobą SMS-y, aż w końcu się spotkali. Erotyczne napięcie rosło, oczekiwania i wyobrażenia Margaret także, które nijak mają się do rzeczywistości.

Autorka w “Kociarzu” przedstawia obraz dzisiejszej kobiety i mężczyzny, bez zbędnego mydlenia oczu. Szczerze opowiada o tym, jakie oczekiwania ma młoda kobieta, jak funkcjonuje według narzuconych norm społecznych i działa wbrew własnej woli. Niejedna kobieta podpisuje się pod postacią Maragert, przyznając, że jej randka była takim samym nie wypałem jak bohaterki.

Kristen Roupenian postawiła na całkowity realizm, czytając Kociarza ma się wrażenie, że autorka stworzyła opowieść na podstawie doświadczeń czytelnika. Nie owija w bawełnę, wali prosto z mostu i niczego nie ukrywa, a to wszystko napisane w prosty sposób, bez zbędnych frazesów, bo tutaj nie liczy się język. Liczy się prawdziwość opowieści.

Jestem niepocieszona tym, że otrzymałam jedynie część opowiadania, czuję wielki niedosyt i wiem jedno – chcę więcej!


Kristen Roupenian – amerykańska pisarka. Doktorantka Harvard University, gdzie prowadzi badania nad literaturą postkolonialną, specjalizuje się we współczesnej fikcji afrykańskiej. Zasłynęła opowiadaniem „Cat Person”, które w 2017 było najczęściej czytanym shot-story magazynu „The New Yorker”. Kilka lat swojego życia spędziła w Kenii, gdzie w ośrodku dla sierot zajmowała się edukacją w zakresie HIV/AIDS. Obecnie jest wykładowczynią historii i literatury postkolonialnej. Wykłada również w Boston Area Rape Crisis Center, fundacji przeciwko przemocy seksualnej.
#kociarz #kristenroupenian #wydawnictwomuza

„Kociarz” to panorama naszych czasów, literatura minimalistyczna, choć – paradoksalnie – napisana z rozmachem. Właśnie dlatego stała się najpopularniejszym wiralowym tekstem literackim XXI wieku i zdobyła dwa miliony czytelników w internecie. Krytycy zwracają uwagę, że Roupenian w swoich dwunastu opowiadaniach – bez zbędnego moralizatorstwa – genialnie przedstawiła relacje między ludźmi w dzisiejszych czasach. Jej teksty wywołują wiele emocji: fascynują i odstręczają, oburzają i podniecają, przerażają i zachwycają, nie pozostawiając miejsca na obojętność. To opowieści o pożądaniu i wstręcie, seksie i samotności, zagubieniu i poczuciu winy w erze Instagrama, Tindera i #MeToo.
„Kociarz” to książka zjawisko. Globalny fenomen na miarę swoich czasów. Czasów przemian społecznych, które fascynują, i ich konsekwencji, które budzą niepokój.



Za możliwość przeczytania fragmentu "Kociarza" dziękuję wydawnictwu



Samanta Louis, pisarka powieści romans, erotyk i Young Adult.
Hold you close, Melanie Harlow & Corinne Michaels. Wydawnictwo NieZwykłe.

Hold you close, Melanie Harlow & Corinne Michaels. Wydawnictwo NieZwykłe.





London Parish będąc nastolatką przeżyła najpiękniejszy, acz najgorszy dzień w życiu. Chłopak, któremu oddała serce i cnotę w jednej chwili wyznał jej miłość, by później roztrzaskać jej serce na milion kawałków. Ian miał – według swoich przekonań – solidny argument, żeby zranić London. Po dwudziestu latach szczerze się nienawidzą, ciągle sobie dogryzają i drą ze sobą koty. Lecz los postanawia wywrócić ich życie do góry nogami, zabierając jedną z najważniejszych osób w ich życiu. Na domiar tego, Ian dostaje pod opiekę trójkę dzieci. Musi zacisnąć zęby i przyznać się, że potrzebuje pomocy London. Oboje będą zmuszeni przebywać w swoim towarzystwie i znosić siebie wzajemnie, by zająć się zrozpaczonym dzieci, które w dalszym ciągu potrzebują opieki. Gdy London i Ian są zbyt blisko siebie między nimi iskrzy, pożądanie krąży po ciele, ale strach przejmuje kontrolę. Czy Ian poraz kolejny pozwoli odejść London zapewniając ją, że przecież wcale jej nie kocha?


A jednak Landon złamała moje pieprzone serce. A właściwie sam je sobie przez nią złamałem. Byłem w niej zakochany na zabój. Czekałem po prostu na idealny moment, aby jej dotknąć, pocałować ją, pokochać. Udało mi się, a zaraz po tym musiałem od niej odejść. Lecz nikt tego nie dostrzega


Hold you close to książka z tych, które opowiadają o miłości i jej sile, mimo upływu lat. Pierwszą rzeczą, która mnie w tej książce zaskoczyła, jest wykorzystany motyw z filmu “Oh, życie”. Początkowo totalnie mnie to odrzuciło, bo wiedziałam, że nie muszę czytać książki, by wiedzieć, jak historia głównych bohaterów się zakończy. Jednak czytałam dalej, pominęłam fakt, że oglądałam film w roli głównej z Joshem Duhamel i dałam powieści szansę. 

W Hold you close podobały mi się potyczki słowne między bohaterami, humor błąkający się między akapitami i kreacja bohaterów, nawet dzieci. Na plus zasługuje także to, że nie ma zbędnych opisów zapychających strony. Fabuła skupia się dokładnie na relacji między London, Ianem i dziećmi Sabriny.




Jeśli chodzi o emocje zawarte w książce, są momenty, które Was wzruszą, ale raczej nie powinien lać się potok łez, no może na samym początku podczas odczytywania Testamentu policzki zrobią się mokre. Poza tym brakowało mi scen poświęconych żałobie. Autorki dość szybko przeszły z tym tematem do porządku dziennego, pozostawiając wrażenie, jakby nic tragicznego się nie wydarzyło. Cała książka kręci się wokół wspomnianej piątki, a gdzie dziadkowie? Dziadkowie, którzy to zazwyczaj uparcie walczą o możliwość widywania wnuków? I nie sprzeciwiają się słowem, że opieka nad trójką dzieci przekazana zostaje nieodpowiedzialnemu facetowi i rodzice ojca tych dzieci nie mają żadnego ale? Wybaczcie, nie kupuję tego.
Ogólnie całość została mniej więcej przedstawiona jak sielanka, co oczywiście w życiu wygląda zupełnie inaczej. Niemniej jednak rozumiem, że zamysł powieść jest taki jak została ona napisana, ale to odbiera jej realizm. 

W mojej ocenie Hold you close jest powieścią lekką, przyjemną i mimo tego, co wypisałam wyżej wartą przeczytania, ponieważ humor w niej zawarty poprawia nastrój i uśmiech ciśnie się na usta. To przyjemna lektura, która z pewnością umili Wam czas. 


Za możliwość przeczytania książki, dziękuję




Samanta Louis, pisarka powieści z gatunku romans/erotyk oraz Young Adult. 

Copyright © 2014 Lawendowa czytelnia , Blogger